karolzet
ocenił(a) Hudsucker Proxy
karolzet
napisał(a) o Trzej muszkieterowie
Wyśmienite kino przygodowe. Opowieść banalna, ale wykonanie wyśmienite, niepretensjonalne i połączone z bardzo dobrym aktorstwem.
Część osób patrzy na ten film pod kątem "Roku 1984", a nie jest to moim skromnym zdaniem do końca słuszne, gdyż nietypowy totalitaryzm (okraszony nutką starej, brytyjskiej elegancji) przedstawiony w filmie nie jest rdzeniem filmu. Istotą filmu jest wyniszczenie człowieka, zabicie jego pragnień i marzeń w świecie, w którym zaczyna dominować organizacja i formalizacja. Okrutny totalitaryzm jest tylko tłem, który ma uwypuklić upadek świata głównego bohatera, jednak jego los można by bardzo łatwo przenieść [...] Przeczytaj całość
karolzet
napisał(a) o Hudsucker Proxy
Ktoś to bardzo trafnie określił jako "Baśń biurową". Jak dla mnie wyśmienita i niebanalna mieszanka talentu Braci Coen'ów do ciekawej prezentacji ludzkich zachowań z klimatem bardziej kojarzącym się w filmami Burtona. Warte obejrzenia.
Wiedza często bywa wrogiem wiary, bardzo często w pojedynku tym przegrywa rozum. Walka młodego kościoła chrześcijańskiego o dominację w starożytnej Aleksandrii. Walka brutalna i okrutna. Film trudny dla wierzących.
karolzet
skomentował(a) Incepcja (karolzet)
W czwartym śnie? :-)
karolzet
skomentował(a) Incepcja (karolzet)
Opakowanie ładne, ale w środku głównie popcorn ;-)
Porządny film SF, czerpiący z najlepszych utworów gatunku. Nie przełom, nie wielkie dzieło, ale dobry film wart poświęconego czasu. Polecam.
karolzet
napisał(a) o W dolinie Elah
Film wysnuty z tezy: "Wyślij syna na wojnę, a może wrócić ktoś, kogo poznasz". Porządne aktorstwo, film przyzwoicie zrobiony. Swoim defetyzmem nieco przypomina "To nie jest kraj dla starych ludzi", lecz to niższa liga.
Warsztat Nolana jest wyśmienity. Ze wszystkich rzemieślników kina (na pewno nie artystów), jest chyba w tej chwili najlepszy, nie wiem czy nie przebił Camerona. Jeśli do tego dodać trochę Dick'owski scenariusz i świetne aktorstwo, przeżywającego chyba swój najlepszy okres DiCaprio, to dostajemy to co dostaliśmy - naprawdę dobre widowisko.
karolzet
skomentował(a) Polskie edycje filmów na DVD
Zaprzeczam? Jeśli każdy PR jest cwaniacki, a ja powiedziałem, że ten PR jest cwaniacki to sobie zaprzeczam? Pokaż mi tą sprzeczność, abym uwierzył, że nie bełkoczesz.
Niektórzy widzę w tym tylko kolejną antyutopię, jest to IMHO zbyt wąskie spojrzenie. Totalitaryzm, pokazany w tym filmie, jest tylko symbolem pokazującym dobitnie, że zinstytucjonalizowanie współczesnego społeczeństwa, do które zresztą sami się przyczyniamy (jak główny bohater filmu) uniemożliwia nam stanie się szczęśliwymi. Pochłania nas próżność, kariera i ambicja, aż nie zostanie nam nic z marzeń, które rozmienimy na oficjalną wersję "szczęścia".
karolzet
skomentował(a) Polskie edycje filmów na DVD
Kupiłem wczoraj film Brazil (wreeeszcieeee!!!!) po długim czasie czekania na polskie wydanie i ręce mi opadły po obejrzeniu początkowych klipów. Do filmiku z hasłami w stylu "nie kradniesz aut, nie ściągaj filmów" już się przyzwyczaiłem, mimo, że zawsze mnie drażniło, że w zamian za kupienie oryginału jestem maltretowany tymi reklamami na początku. Jednak to co dołączyli do tego filmu powaliło swoją głupotą. Jest to filmik porównujący, że jeden zaprosił znajomych na film oryginalny, a drugi na pirata.
karolzet
skomentował(a) Polskie edycje filmów na DVD
Ja nie wiem kto to jest. Cytat z wikipedii na dziale "artykuły proponowane": "polska pisarka i skrzypaczka. Autorka książki ,,Dziecko Gwiazd – Atlantyda" oraz siedmiu innych jeszcze nie opublikowanych.". Żebyś Ty wiedział, ile mi nie wydali i ile mam talentów. Fiu, fiu, fiu. Muszę sobie koniecznie stronę o sobie na wikipedii założyć. Wybacz sarkazm, ale nie lubię cwaniackiego PR'u.
karolzet
skomentował(a) Polskie edycje filmów na DVD
Kolekcjonuję DVD od paru ładnych lat i szczerze mówiąc odnoszę wrażenie, jakbym był dla dystrybutorów niechcianym bękartem. Wszelakiego chłamu można na stoiskach z filmami znaleźć za trzęsienie, a pozycji "żelaznych", sprawdzonych filmów, o których się dyskutuje na forach, które się wychwala w każdym artykule, często nie można u nas kupić latami. Wspomnę choćby o Wielkim Błękicie, który wydany był u nas już tak dawno temu, że ceny na to wydanie na Allegro orbitują w wokół cen premier Blue Ray. Szczęśliwie
karolzet
napisał(a) o Pan i władca: Na krańcu świata
Lekko, ale nie infantylnie, przygodowo, porządnie zrobione. Obejrzeć to to czysta przyjemność. Jak widać kino rozrywkowe nie musi być żałosne. Ale w końcu to Russel Crowe i Weir.
karolzet
skomentował(a) Gatunek: Science Fiction (fantastyka), kłopot z definicją i tagami
Jako argument do dyskusji dorzuciłbym definicję z wikipedii: Gatunki fantastyki to m.in. science fiction (dzieje się głównie w przyszłości), fantasy (najczęściej dzieje się w alternatywnej przeszłości, ew. teraźniejszości, wypełnionej istotami z mitologii i folkloru) oraz horror (czas może być różny – cechą spajającą jest obecność istoty, zdarzenia lub jakiejkolwiek innej formy zagrożenia życia bohatera, innych postaci, lub nawet całej ludzkości, przy czym zagrożenie to, z punktu widzenia rzeczywistości,
karolzet
napisał(a) o Spacer w chmurach
Całkiem przyjemny i ciepły wstęp zamienia się w festiwal infantylizmu. Jeśli szukasz ciepłego kina ale bez takiej naiwności to lepiej obejrzyj "Dobry rok".
karolzet
skomentował(a) Minispinacz: SF psychologiczno-emocjonalne (karolzet)
Ale kwestia ciężka. Wikipedia dzieli fantastykę na SF, fantasy i horror. Chyba to załatwia wszystko, ale ... SF? Chyba opowiadanie, film, powieść mają elementy SF, kiedy pojawia się coś, co nie istnieje dziś, nie jest możliwe dziś, ale opierając się dzisiejszej wiedzy i rozumowaniu można wywnioskować, że istnieją pewne szanse, że kiedyś będzie to możliwe. Ma to sens co napisałem?
karolzet
skomentował(a) Minispinacz: SF psychologiczno-emocjonalne (karolzet)
"Mechaniczna Pomarańcza"? Faktycznie ostra szarża. Muszę to przemyśleć. Na pewno do dołączenia do spisu są: - Efekt motyla - Joe Black - Ciekawy przypadek Benjamina Buttona i trochę mniej - Truman Show Zrobię to jak tylko będę miał świeższą głowę. Jak jestem taki "porobotowy", to nie mam wystarczająco lotnego "języka" i sypię błędami. Dzień świstaka, to chyba raczej inna bajka, a reszty jeszcze nie miałem okazji obejrzeć.